Nienawidzę maluszków

Drogie człowieczki! Szanowne ludziki! Co, coś nie tak? W sensie, że „człowiek” i „ludzie”? To dlaczego tak idiotycznie określa się dzieci?

Jest kilka rzeczy, których nijak nie idzie powiązać z jedzeniem, a jednak wywołują u mnie potężną cofkę. Należą do nich m.in. lukrowane określenia kierowane pod adresem dzieci. A także wszystkie spieszczenia, jakie kreatywni dorośli są w stanie wygenerować na użytek młodocianych, zadając gwałt mowie polskiej. Na miłość Boską, traktujmy się jak ludzie! Czytaj dalej

Wszystkie nasze czasy

Nie wywoływałam duchów, a jednak mnie otaczają. Mam nadzieję.

– No dobrze, córka, czas do mycia. Idziemy na górę – poganiam ją czekając na schodach. Na dole światła już pogaszone ale ona nie chce współpracować. Trochę się irytuję. – No chodź!

I wtedy mała dwulatka podchodzi do mnie. Odwraca się jednak na chwilę ku ciemności pokoju i mówi jeszcze kilka zdań w sobie tylko (?) znanym języku. „Pa pa!”- dorzuca na koniec i macha pustce na do widzenia. Przełykam głośno ślinę i czuję, jak na chwilę odpływa mi krew z twarzy. A potem wraca. No tak, zapomniałam, że nie mieszkamy w naszym domu sami. Czytaj dalej