POPLOTKUJMY O BÓLU I KRWI

Poziom agresji, alkoholizmu i śmiertelności raka prostaty w społeczeństwie znacząco zmalałby, gdyby mężczyźni potrafili tak otwarcie jak kobiety mówić o trudnych doświadczeniach. Nasze serca i macice nie mają przed sobą tajemnic. Drogie panie, chapeau bas!

Pracuję z dziećmi. Na tyle małymi, by rodzice nie tylko przyprowadzali je na zajęcia, ale też bardzo często byli w ich trakcie obecni. Najczęściej są to mamy, choć bywają i ojcowie, zwłaszcza w sobotnie poranki (nie , to nie znaczy, że w tym czasie matki odsypiają tydzień albo piją kawę w bamboszach). Siłą rzeczy sporo rozmawiamy i naprawdę zawsze zachwyca mnie poziom otwartości pomiędzy obcymi dla siebie kobietami.

Nie wiem, jak inne matki, ale ja w towarzystwie bezdzietnych osób, staram się nie rozmawiać na temat dzieciaków. Jest masa innych, równie absorbujących spraw, o których bardzo chętnie podyskutuję. Jednak gdy spotykają się kobiety, których dzieci są w podobnym wieku, a one w gruncie rzeczy nie tak dawno wydały je na świat, można się domyśleć, co jest zazwyczaj na tapecie.

Abstrahując od tak zajmujących spraw jak odpieluchowanie, przesypianie nocy, gotowość przedszkolna albo bunt dwulatka, zawsze musi wypłynąć moja ulubiona kwestia- poród. Naturalnie ważne są takie dane jak długość i waga noworodka. Jeśli powiło się wystarczająco imponujące stworzenie, można nawet podreperować sobie ego. Wiem z autopsji. Poza tym jest okazja, by porównać szpitalne doświadczenia, fachowość personelu, czas trwania porodu. Ale nie to jest dla mnie najbardziej zachwycające. Ja feministycznie napawam się zjednoczeniem macic po przejściach, które okazują sobie zrozumienie i wsparcie. Kobiety, które widzą siebie nawzajem raz w tygodniu, potrafią otwarcie mówić o bólu, czasem wręcz cierpieniu i to skumulowanym w jednym miejscu- trudno tu o eufemizmy. Którą ponacinali i jak bardzo? Dobrze się goiło? Co pomogło na rany i jak to zastosować? Dużo było krwi? Dobrze pozszywali? Kiedy wróciła sprawność? Wszystkie panie kiwają głowami ze zrozumieniem, oburzają się w tych samych momentach i gratulują połogowego zwycięstwa. Można też poddać analizie załamanie psychiczne trzeciej doby po porodzie, trudności z karmieniem, krwawiące sutki i gryzące niemowlęta. Nie ma tematów tabu. Zniechęcenie? Przemęczenie? Poczucie niemocy? Każda z nas to przeszła, każda może coś o tym powiedzieć, by ta druga wiedziała, że nie ona jedna tak nie ogarnia.

Czy słuchają tego jacyś mężczyźni? A ilu facetów, którzy zaczęli czytać ten tekst, dobrnęło aż do tego miejsca? Pewnie statystycznie są to wartości porównywalne. Owszem, panowie są świadkami tych rozmów, choć generalnie więcej u nas mam. Byli i są tacy, którzy pochłaniają wówczas bez reszty artykuł w gazecie i zdawać by się mogło, że nic do nich nie dociera. Zdarzają się także ci, którzy z otwartą przyłbicą stawiają czoła tematowi, choć rzadko zabierają głos. Podziwiam ich za to. Fakt, porody rodzinne to już standard, zatem większość z nich widziała sprawę na własne oczy. Ale to strefa domowych pieleszy. Tymczasem tu zeznania- często krwawe- innych kobiet. Obcych kobiet. Ja to widzę tak: gdyby grupa facetów zaczęła przy mnie rozmawiać o problemach z prostatą, to pewnie najpierw opadłaby mi szczęka. Przede wszystkim dlatego, że w ogóle o tym rozmawiają. Ale potem czułabym się znacznie bogatsza- w wiedzę o ich świecie. Mnie to nie molestuje.

Kocham kobiety za ich wspólnotę w problemach. Za wzajemne obniżanie sobie napięcia, dzielenie doświadczeń, otwartość w mówieniu o uczuciach, trudnych doświadczeniach. Mężczyźni dla własnego dobra powinni zadbać o to, by ich żony i partnerki co jakiś czas mogły spotkać się w wyrozumiałym, damskim gronie. Zaoszczędzą na terapiach i środkach obniżających stres. Wszyscy będą szczęśliwsi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s