LIST DO SYNA

Mój kochany Dorosły Synku

Niedawno powiedziałeś mi, Ty- prawie pięcioletnie dziecko, że zawsze będziesz ze mną. Będziemy razem w naszym domu i nigdy nas nie opuścisz. To naprawdę wzruszające, czułe wyznanie. Mam jednak nadzieję, że nie dotrzymałeś słowa.

Nie chcę Cię trzymać przy sobie. Nie chcę, żebyś już zawsze pozostał wtulonym we mnie pięciolatkiem. Mam nadzieję, że jako dorosły mężczyzna masz swoje plany i marzenia do zrealizowania. Tak jak ja teraz, będąc w Twoim przyszłym wieku. Dobrze więc to rozumiem. Jeśli w przyszłości zapomnę- odśwież mi pamięć, koniecznie. Twoje cele wybiegają daleko poza moje możliwości, poza moje życie. Świat już teraz tak szybko się zmienia, że trudno mi wyobrazić sobie jego kształt, gdy będzie go tworzyć Twoje pokolenie. Marzy mi się, że bierzesz w tym czynny udział. Nie tkwisz w rozkroku pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, biernie przyglądając się swoim straconym szansom.

Zadaniem pokoleń jest robić miejsce dla kolejnych. A zadaniem następnych-czerpać z bogactwa przeszłości mając w pamięci, że to nie ją należy kreować. Twoim przeznaczeniem jest przyszłość. Dorosła przyszłość bez trzymania za rękę swoich rodziców.

Jestem tu. Gdy będziesz potrzebował pocieszenia, wytchnienia, akceptacji. Nie chcę być jednak Twoją ucieczką w dzieciństwo. Ucieczką od odpowiedzialności i trudnych decyzji. Starałam się wychować Cię na człowieka odważnie stawiającego czoła wyzwaniom i jestem pewna, że stać Cię na to. To nie ze mną masz iść do przodu.

Wiem, że jeśli ja i Tata będziemy potrzebowali Twojej pomocy, możemy na Ciebie liczyć. Podobnie jak Ty na nas. W tym sensie nigdy nie opuścimy siebie nawzajem. Bo rodzina, która dba o więzi, zawsze jest razem, nawet gdy fizycznie dzielą ich członków ogromne odległości. Nieważne, gdzie będziesz. Pamiętam jednak dobrze, że „opuści człowiek ojca i matkę” i do takiego opuszczenia zawsze będę Cię zachęcać. Zawsze chcę się z takim opuszczeniem liczyć.

Gdy Ty będziesz pędził, moje tempo zacznie zwalniać. I dobrze. Takie jest prawo natury. Nie dasz rady biec w tych zawodach trzymając się mojej dłoni. Pozwól mi zostać gdzieś po drodze i zająć się dopingowaniem Cię z daleka. Ty biegnij! A po wszystkim odpoczniesz sobie w Domu. On jest po to, żebyś mógł się na chwilę zatrzymać. A potem iść dalej- samodzielnie.

Twoja kochająca Mama

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s