Człowiek Odtąd – Dotąd

Gdzie zaczyna się człowiek? Przy narodzinach czy jednak trochę… później? To nie dylematy dyskusji o aborcji. To problem wielu rodziców dzieci zdecydowanie narodzonych.

Jakiś czas temu można było obejrzeć w TV filmiki z akcji społecznej Bicie Jest Głupie. Te produkcje były świetne nie tylko z pedagogicznego punktu widzenia- pokazywały jak bez przemocy rozwiązywać trudne sytuacje, w których rodzice często uciekają się do klapsa albo kary.

Ukazywały równocześnie nowe proporcje,w jakich dziecko może występować w stosunku do osoby dorosłej. Symbolicznie są oni tej samej wielkości. W tej akcji przekaz jest jasny: nie tak łatwo uderzyć kogoś swoich rozmiarów. Dorosły w takich sytuacjach stara się załatwić sprawę w cywilizowany sposób. „Powiększone” dziecko narzuca taki sam sposób działania. I świat bez klapsa za karę wcale się nie wali. Rodzicowi korona z głowy nie spada.

Od kiedy moje dziecko jest człowiekiem? Od kiedy traktować je na równi z innymi ludźmi? Głupie pytania? Ano głupio brzmią, ale można je zadawać w bardzo prozaicznych sytuacjach, na tyle codziennych, by umykały w zgiełku wydarzeń. Dałbyś się rozebrać na siłę i wsadzić do wanny? Zmusiłabyś męża do jedzenia? Wydarłbyś się na szefa, że nie zwraca uwagi na to, co do niego mówisz? Codziennie pozwalamy sobie na takie zachowania wobec własnych dzieci, do jakich nie posunęlibyśmy się w relacjach z dorosłymi. Na jakie nie pozwolilibyśmy w stosunku do nas samych. Powyższe przykłady są już z pogranicza agresji. Ale znacznie subtelniejsze przypadki codziennego życia pokazują, że rodzice często jakby nie zauważają w dzieciach pełnowartościowych ludzi od samego początku ich życia. Oczywiście, dzieci wymagają opieki, nauki radzenia sobie w świecie, pomocy etc. Na pewnych płaszczyznach daleko im do dorosłych. Ale mają równie wiele procesów psychicznych, co oni. Odczuwają tyle samo emocji i uczuć, przeżywają takie same upadki i wzloty. Że z innych powodów? A wszyscy dorośli mają takie same motywy euforii i goryczy?

Wiem, że to są czasem bardzo trudne sytuacje. Niekiedy chodzi o coś potrzebnego, koniecznego dla dobra dziecka, a ono protestuje. Przykład pierwszy z brzegu, z własnego podwórka: młode chore, gil do pasa powoduje paskudny kaszel. Trzeba oczyścić nos, ale jak to zrobić, gdy ono się broni, samo jeszcze nie umie i trzeba użyć tej specjalnej rurki do odsysania? Jak tego, rodzicu, nie zrobisz, to będziesz wkrótce leczył rzężące oskrzela. Ale walka z dzieckiem na siłę jest, przynajmniej dla mnie, upokarzająca. W takich sytuacjach staram się zachować w maksymalnie godny dla dziecka sposób. Wyjaśniam co chcę zrobić i dlaczego. Proponuję współpracę. Staram się być łagodna i skuteczna. Czasem muszę działać wbrew niemu. Chcę mieć jednak poczucie, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby potraktować je z szacunkiem.

Życie podsuwa tysiące okazji, by zająknąć się wobec dziecka i zastanowić, czy tak samo postąpiłbym wobec osoby dorosłej. Bywają chwile, że refleksja przychodzi po fakcie. Ale lepsze poczucie winy niż bezrefleksyjne wychowywanie. I jeszcze taka myśl: to, jak ja- dorosły będę traktować moje dziecko, które nie jest jeszcze w pełni decyzyjne, będzie sposobem, w jaki ono zachowa się w przyszłości wobec niedołężniejącego mnie.

Usiądź więc wreszcie naprzeciwko dziecka (wcale nie musi być Twoje, każdemu się przyda) i powiększ je w swojej głowie. I niech Ci tak zostanie.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Człowiek Odtąd – Dotąd

  1. wszystko super , jedno mnie razi. Poczucie winy, nigdy nie jest dobrą droga jest odcinające i nie prowadzi do wzbogacającej zmiany. Nakręca kolejną sytuację za którą można później czuć się winnym. Myślę że opcji jest więcej niż te dwie co podałaś ;)pzdr.

    • Sądzę, że lepiej wystartować z poczucia winy niż nie startować w ogóle. Wszystko zależy od tego, co potem, bo jak sama napisałaś- jest więcej niż 2 opcje 🙂 Asia, jesteś osobą ukształtowaną przez NVC i masz te wartości głęboko w sobie. Moim celem było dotarcie także do osób, które nie znają/ nie podzielają tej idei. Które nie „rozkminiają” wychowawczej rzeczywistości poprzez NVC. Pozdrawiam i dziękuję za żywą reakcję!

  2. Żaden dorosły nie potrafił do tej pory tak mocno wyprowadzić mnie z równowagi jak moje własne dzieci, które tak bezinteresownie i niechcący brudzą, psują, niszczą, nie przewidują i stwarzają sytuacje skrajnie niebezpieczne. Wiem, wiem, prawa wieku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s