Single (czasem) kłamią

Kto wylądował przed ołtarzem ze szkolną miłością, studenckim romansem czy kolegą koleżanki miał kupę szczęścia. Teraz, aby POZNAĆ kogoś w celach matrymonialnych trzeba mieć dużo samozaparcia, mnóstwo dystansu, ograniczone zaufanie i tester na pigułkę gwałtu (są takie?).

To nie mój problem, przyznaję. Jestem w tej części mojego pokolenia, która zdążyła się zakochać ze skutkiem małżeńskim jeszcze na studiach. No dobra, na 2 tygodnie przed obroną magisterki. Ale człowiek był znajomym znajomych, więc poniekąd sprawdzony.

W moim otoczeniu są  jednak cudowne, wolne dziewczyny, które wciąż szukają. Dlaczego jeszcze nie znalazły, to pytanie na zupełnie oddzielną opowieść. Tymczasem mam okazję podpatrzeć, jak takie poszukiwania mogą przebiegać, jeśli są wspomagane portalami randkowymi. Przy czym nie chodzi tu o niezobowiązujące spotkania dla zabicia czasu, ale najnormalniejsze internetowe swaty. Chcę poznać, bo chcę się zakochać.

Nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy (no cóż, takie mam doświadczenia), żeby z marszu podejrzewać osobę, z którą się umówiłam na randkę o nieszczerość albo niecne zamiary. Tymczasem dowiaduję się, że taki dystans to absolutna podstawa! No w sumie fakt, nie znam człowieka, a sam profil na jakimś portalu nie jest jeszcze zaglądaniem w jego papiery. Trzeba wygooglać, znaleźć na FB, poznać szczegóły, które dałoby się sprawdzić, umiejscowić w czasie i przestrzeni. Należy nauczyć się czytać z ruchu warg, dłoni i ciała w celu zorientowania się, czy łże jak pies dla dobrego PR-u, czy jest niczym Max Kolonko i „mówi jak jest”.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Sprawdza się przekonanie, że póki on nie usłyszy jasnego „nie” na wysokim tonie, będzie przekonany o szeptanym skrycie „tak”. Nawet jeśli zakres jego możliwości w kwestiach organoleptycznych został jakoś określony. Access denied.

Na początku mnie to dziwiło, nawet przerażało. Po przemyśleniu sprawy dochodzę do wniosku, że ograniczone zaufanie jest fundamentalną zasadą zawierania takich portalowych znajomości. Naturalnie pewnie ciężko jest trafić na drugiego wampira z Bytowa. Mam głęboką nadzieję, że to generalnie niemożliwe. Ale nie brak facetów, którzy chcą sobie dodać +10 do mocy ciekawszą pracą, biografią czy doświadczeniem, niż mają w rzeczywistości. Albo takich, którzy bzyknęliby sobie nieco, oczywiście (!) dla obopólnej przyjemności. Zapewne po drugiej stronie są żeńskie odpowiedniki takich przykładów. Nie mogę jednak podeprzeć się tu żadnymi zeznaniami.

Pozostaje mi jedynie trzymać kciuki, żeby możliwie duża liczba z pewnością świetnych facetów, którzy poszukują miłości na portalach randkowych, okazała się tyleż wartościowa co prawdomówna. A póki co, dziewczęta, googlajcie pod blatem stolika, czy to co oni mówią jest prawdą, a drinki odbierajcie od barmana we własnym zakresie. Trzymam kciuki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s