List do Syna

Kochany Dorosły Synku

Zanim jeszcze pojawiłeś się na świecie, ktoś podzielił się ze mną ciekawym twierdzeniem na temat noworodków. Zgodnie z nim świeżo urodzone dziecko, zanim zapadnie w pierwszy sen poza brzuchem matki, posiada całą wiedzę o świecie widzialnym i niewidzialnym. Dopiero ten sen wymazuje jego pamięć, a życie jest niczym innym jak mniej lub bardziej udolnym przypominaniem sobie tego, co już się kiedyś wiedziało. Przyznam, że zrobiło to na mnie wrażenie. Wiesz, na kobiecie, która ma pierwszy raz zostać matką niemal wszystko, co może dotyczyć jej dziecka, robi wrażenie.

Chciałabym powiedzieć, że po porodzie przyglądałam Ci się uważnie wypatrując w Twoich oczach znamion tej wszechwiedzy. Zdaje się jednak, że z wrażenia zapomniałam tego sprawdzić… Tymczasem niedługo później doszłam do wniosku, że chyba jednak wiesz o świecie coś, czego ja mogę się tylko domyślać.

Pora karmienia. Kwadranse przeciągające się w godziny, które czynią z matki samoodnawialne źródło pożywienia i podgrzewaną ekologiczną energią butelkę w jednym. Skuteczny zestaw na głód, sen, strach, ból, spokój, bliskość, tęsknotę i łzy bez powodu. W trakcie takich długich sesji z piersią w tle, co jakiś czas robiłeś sobie dziwną przerwę. Nie łapałeś wtedy oddechu zmęczony ssaniem, nie zapadałeś w chwilową drzemkę. Przerywałeś jedzenie i zamierałeś bez ruchu. Nie patrzyłeś na moją twarz lecz jakby obok niej lub gdzieś za mną. Równocześnie sprawiałeś przekonywujące wrażenie, jakbyś uważnie słuchał, spokojny i skoncentrowany.

Początkowo wydało mi się to dziwne, a wszystkie skojarzenia z tym, co może się dziać w takich chwilach- trochę przerażające. Potem zaakceptowałam sytuację. Po prostu widzisz więcej niż ja. A może nawet Ty widzisz i słyszysz coś, w co ja tylko wierzę. W sumie to ma sens. Gdybym była aniołem lub duszą opiekującego się nami przodka, ujawniałabym się jedynie przed najmniejszymi dziećmi. Nie wątpiłyby w moje istnienie, nie szczypały się po rękach lub poszukiwały ukrytej kamery. Akceptowałyby tę obecność tak samo, jak mamy czy taty. I nikomu nie powiedziałyby o niej.

Prawdę mówiąc, mam nadzieję, że tak właśnie było. Że w naturalny sposób przyjąłeś ten wymiar świata, któremu my, dorośli, tak często nie chcemy dać wiary.

Tak bardzo chciałabym, abyś zawsze miał w sobie tę zdolność patrzenia gdzieś obok, tam, gdzie inni niczego nie dostrzegają. Żebyś wsłuchiwał się w ciszę i w niej znajdywał znacznie więcej ponad puste milczenie. Byś umiał spotkać się z tym, co niewidoczne dla oczu i miał w sobie dziecięcą pewność, że jest to równie prawdziwe jak wszystko, czego możemy dotknąć.

Bo jakże ubogie byłoby życie, w którym istnieje tylko to, co namacalne?

Jaką byłabym matką, gdybym nie upewniła Cię, że będę przy Tobie nawet wtedy, gdy nikt już nie będzie mnie widział?

Twoja zawsze kochająca Mama

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s