Bajka o trzech królewnach

Dawno, dawno temu było sobie pewne królestwo. Panował w nim stary już Król i Królowa. Mieli oni syna, Księcia, który osiągnął już wiek męski. Któregoś dnia rodzice wezwali do siebie młodzieńca na poważną rozmowę.

– Kochany nasz synu – zaczął stary Król. – Jak widzisz, nie jestem już ani młody, ani silny, ani zdrowy. Czas więc, abyś to ty przejął na siebie obowiązek władania naszym państwem, gdyż ja i twoja matka chcielibyśmy odpocząć po trudach panowania.

– Ależ ojcze, z wielką radością zastąpię cię na tronie.

– To nie wystarczy, mój drogi – westchnął Król, który spodziewał się takiej właśnie odpowiedzi. – Nie jest łatwo władać państwem w pojedynkę. Gdyby nie twoja wspaniała matka, na nic zdałaby się korona i berło. Trzeba ci jednak wiedzieć, że obowiązki królewskie pochłaniają zbyt wiele czasu, by spokojnie znaleźć odpowiednią królową. Dlatego też nim zasiądziesz na tronie, wyruszysz na poszukiwanie właściwej towarzyszki życia.

– Wychowaliśmy cię na dobrego i roztropnego mężczyznę – dodała pomarszczona, lecz wciąż piękna królewska matka. – Dlatego jesteśmy pewni, że dokonasz właściwego wyboru.

Mimo deszczowej pogody, Księciu nie pozostało nic innego, jak spakować swoje rzeczy, zasiąść na wiernym koniu i pogalopować przed siebie na wyjątkową wyprawę. Gdy ujechał już kawał drogi, zobaczył na polnej ścieżce skuloną staruszkę, starającą się pozbierać rozsypane jabłka. Niewiele myśląc wstrzymał wierzchowca i zsiadł, by jej pomóc.

– Panie, tyś królewski syn – szepnęła wystraszona kobieta – ubłocisz swoje szaty.

Królewicz nic nie rzekł tylko uśmiechnąwszy się, zebrał jabłka do kosza i podał go babuleńce.

– Za twoją dobroć, panie, niech cię spotka nagroda – powiedziała tajemniczo staruszka. – Wiem, pocoś wyruszył. Przyjm więc radę czarownicy… lepiej stracić oczy, by otworzyć uszy!

Wiedźma zatopiła w Księciu przenikliwie spojrzenie. Młodzieniec nie wiedział, co na to wszystko powiedzieć, więc wymawiając się nadciągającą ponownie ulewą, pożegnał się grzecznie i pogalopował przed siebie.

Gdy deszcz lał już w najlepsze, dojechał do wysokiego zamku. Zapukał do jego bram i przedstawił się jako książę z sąsiedniego królestwa. Otworzono mu z radością, a władca zaprosił go na ucztę. Obok niego posadzono królewską córkę. Oczy miała łagodne i skromnie wpatrzone w złożone na kolanach dłonie. Długie, lśniące włosy odbijały blask świec. „Jest śliczna i delikatna” – zachwycał się Książę. Wprawdzie nie udało mu się zbyt wiele o niej dowiedzieć, ale uznał to za przejaw tajemniczości młodej damy. Całą noc spędzoną na zamku myślał o tym, czy powinien się oświadczyć. Rano zdecydował jednak, że jeszcze poczeka, wszak dopiero wyruszył z domu. Zawsze przecież może zawrócić konia.

Pogoda znów była fatalna, gdy ruszał w dalsze poszukiwania. Pod koniec dnia dotarł do kolejnego zamku. Jak poprzednim razem, zapukał, przedstawił się i został ugoszczony. Także tamtejszy władca posiadał córkę. Długi sznur warkocza spływał po jej plecach, a czerwone usta przyciągały uwagę. Królewicz miał okazję przyglądać się pannie, a także jej słuchać, gdyż jako wspaniała śpiewaczka wciąż proszona była o popisy. „Jest piękna i utalentowana! Wiedźma radziła mi otworzyć uszy, a przecież słyszę ją teraz wyraźnie. Z pewnością ona będzie odpowiednią królową” – myślał Książę uradowany.

Gdy wstał o świcie pewien, że jeszcze tego ranka oświadczy się, zauważył, że pogoda zupełnie się odmieniła. Po szarych chmurach nie było śladu, a słońce wstawało właśnie na horyzoncie. „To dobry znak!” – powiedział do siebie i ruszył ku królewskim ogrodom, by zająć swą niecierpliwość porannym spacerem.
Zachwycony podziwiał drzewa rozświetlone tysiącem lśniących kropel. Gdy jego wzrok podążył ku źródłu światła, przez krótką chwilę spojrzał słońcu prosto w twarz. To wystarczyło, by jego oczy zapiekły okrutnie a ciemność zapanowała dookoła. Przerażony młodzieniec tarł oczy, lecz one tym bardziej odmawiały mu posłuszeństwa. Po omacku próbował znaleźć powrotną drogę, lecz ta wydawała się wyjątkowo długa. „Pewnie kręcę się w kółko” – denerwował się i złorzeczył słońcu. Szedł i szedł nie wiadomo jak długo, aż w końcu natrafił dłońmi na okucia wielkich drzwi. Zastukał  i ku swemu zdumieniu spytano go, kim jest. Gdyby dotarł z powrotem na zamek, rozpoznano by go przecież bez wątpienia.

– Jestem księciem z sąsiedniego królestwa. Proszę o medyka, gdyż oślepiło mnie słońce!

Młodzianowi udzielono wszelkiej pomocy, a wieczorem zaproszono na kolację.

– Jak się czujesz, panie? – zapytał czyjś ciepły głos.

– Nieco lepiej, pani, lecz wciąż otacza mnie ciemność.

I tak rozpoczęła się rozmowa między Księciem a głosem, należącym do nieznanej mu królewny. O ciemności i sposobach ochrony oczu, o księgach medyków i nieznanych lekarstwach. Nie wiedzieć kiedy płynął czas, a Księciu wciąż mało było tej rozmowy, w której gdy zamykały się jedne drzwi, natychmiast otwierały się inne, pełne frapujących pytań i ciekawych odpowiedzi.

„Wprawdzie nie widzę tej, która do mnie mówi, lecz chciałbym tak trwać bez końca”­­­­­­­­­­­­­­­­­ – dziwił się sobie Książę. Przez chwilę bał się nawet, czy królewna nie jest aby mało urodziwa, lecz gdy na chwilę zapadła między nimi cisza, natychmiast zatęsknił za jej ciepłym głosem. Tknięty impulsem rzekł ze czułością:

– Pani, nie widzę cię, lecz mimo to ośmielam się prosić, by ta rozmowa nie miała końca…

– Co masz na myśli, panie?

– Zostań, proszę, moją żoną – powiedział odnajdując w ciemności dłoń wybranki.

Dziewczyna zaśmiała się łagodnie i przystała na jego prośbę. W jednej chwili Książę odzyskał wzrok i zobaczył, że trzyma rękę najpiękniejszej panny, jaką kiedykolwiek widział!

Nie minął tydzień, jak gruchnęła w świecie wieść o królewskim ślubie łączącym dwa państwa. Stary Król i Królowa mogli wreszcie odetchnąć zobaczywszy, jak młoda para rozpoczyna swoje panowanie o roztropnych decyzji i sprawiedliwych sądów, podejmowanych zawsze po wspólnej naradzie. W nowo powstałym kraju zaś żyło się zgodnie i podwójnie dostatnio.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Bajka o trzech królewnach

  1. Twoje bajko-pisanie przypomina mi niekończące się bajko-opowiadania mojej SIOSTRY a Twojej CHRZESTNEJ.Uwielbiałam ich słuchać nawet,kiedy byłam już nieprzyzwoicie duża na bajki.Czytam z przyjemnością i sentymentem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s